Nadal brak metod skutecznego zwalczania malarii

Nadal brak metod skutecznego zwalczania malarii

120 lat minęło od kiedy 6 listopada 1880 roku Alphons Laveran odkrył zarodźca malarii, tj. pierwotniaka wywołującego malarię, a nadal brak skutecznych metod zwalczania tej poważnej choroby.

6 listopada 1880 roku Alphons Laveran, lekarz armii francuskiej, prowadząc obserwacje mikroskopowe odkrył we krwi ludzi chorych na malarię obecność pierwotniaka, nazwanego później Plasmodium (zarodziec malarii). Dzięki temu zrodziło się przypuszczenie, że pierwotniak ten pasożytując w krwinkach czerwonych wywołuje u ludzi malarię, tj. zimnicę.

Pomimo, że od tego odkrycia minęło 120 lat i wiedza na temat Plasmodium a także przenoszącego go komara znacznie się rozszerzyła, to uczonym nie udało się do tej pory opracować metody skutecznej walki z epidemiami tej śmiertelnej choroby.

40 proc. ludzi na świecie żyje w rejonach wysokiego ryzyka zachorowania na malarię, głównie w środkowej Afryce i w południowej Azji. 90 proc. wszystkich zgonów z powodu malarii notuje się w państwach afrykańskich. Dotyczą one głównie małych dzieci. Na malarię zapada co roku mniej więcej pół miliarda ludzi. Z jej powodu tylko w 1999 roku zmarło ponad milion ludzi, to jest tylko o półtora raza mniej niż na AIDS. Walka z malarią jest więc jednym z największych wyzwań, przed którymi stoi współczesna medycyna.

Zanim jeszcze poznano przyczynę malarii, stosowano w łagodzeniu jej objawów chininę, otrzymywaną z kory chinowej. Wykorzystywano ją w leczeniu malarii aż do II Wojny Światowej, kiedy to opracowano leki syntetyczne, np. chlorokinę, pamakinę, czy pyrimetaminę. Leki te są jednak coraz mniej skuteczne. Dzieje się tak dlatego, że patogen wywołujący malarię, w wyniku stosowania wadliwych terapii (tylko jeden lek, zbyt krótki okres), staje się niewrażliwy na stosowane środki. Są za to odpowiedzialne zmiany genetyczne, które nadają Plasmodium cechę oporności na stosowane leki. W rezultacie lekarze są zmuszeni stosować coraz bardziej toksyczne leki, które niestety dają silne efekty uboczne.

Opracowanie szczepionki w oparciu o zabite i pozbawione właściwości patogennych komórki pierwiotniaka jest z kolei bardzo trudne, gdyż w swoim cyklu rozwojowym przechodzi on przez bardzo wiele stadiów rozwoju i bardzo często zmienia swą postać.

Uczeni amerykańscy pod kierunkiem Ruobing Wang opracowali szczepionkę na bazie DNA Plasmodium, która jest obecnie testowana w klinikach. DNA Plasmodium byłoby wprowadzone do organizmu człowieka w taki sposób, by mogło dostać się do komórek. Na bazie tego DNA powstawałyby w komórkach ludzkich białka pierwotniaka, które byłyby następnie prezentowane na powierzchni tych komórek. Na nich z kolei komórki układu odpornościowego człowieka uczyłyby się rozpoznawać pasożyta i walczyć z nim gdy dostanie się on do organizmu.

Innym przykładem szczepionki przeciwko Plasmodium jest opracowana przez kolumbijskiego uczonego Manuela Pattaroyo szczepionka o nazwie SPf 66. Jest ona oparta o syntetyczne fragmenty białek utworzone w oparciu o białka Plasmodium, jakie prezentuje on na swej powierzchni w różnych stadiach swego cyklu. SPf 66 jest więc mieszaniną takich fragmentów białek (tj. peptydów. Uczony udowodnił dużą skuteczność szczepionki w zapobieganiu rozwojowi malarii u dorosłych zaszczepionych osób. Wykazuje ona też pewne działanie lecznicze, tzn. pomaga zwalczyć chorobę u zarażonych już osób. Jednak nie działa u dzieci, które są największą grupą ryzyka zachorowania na odmianę malarii powodowaną przez Plasmodium falciparum, tj. szczep wywołujący szczególnie ciężką formę malarii, odznaczającą się bardzo dużą śmiertelnością.

Możliwość opracowania nowych, mniej toksycznych leków stwarzają badania nad poznaniem przemiany materii zarodźca malarii. Przykładem są wyniki zespołu badawczego z Narodowych Instytutów Zdrowia w Bethesda w stanie Maryland (USA) pod kierunkiem Sanjay Desai. Uczeni wykazali, że krwinki zakażone, w przeciwieństwie do wolnych od Plasmodium, mają w swoich błonach komórkowych specjalny kanał - nośnik, który dostarcza do ich wnętrza mnóstwo rozmaitych składników odżywczych. Naukowcy sądzą, iż każda substancja, która zdoła zablokować ten białkowy kanał zaopatrzeniowy, będzie nowym lekiem w terapii malarii.

Dzięki badaniom genetycznym uczonym z National Institute of Allergy and Infectious Diseases w USA udało się ostatnio odkryć przyczynę oporności jednego ze szczepów Plasmodium, tj. Plasmodium falciparum na chlorokinę. Uczeni twierdzą, że to odkrycie będzie pomocne w opracowaniu zmodyfikowanej receptury chlorokiny, takiej która będzie skuteczna w zwalczaniu malarii, wywołanej zmutowanym szczepem Plasmodium.

W Indiach udało się niedawno wyleczyć z malarii 170 pacjentów. Wstępne wyniki badania prowadzone przez indyjskiego lekarza Deepak Bhattacharya wykazały, że lek indyjski - o nazwie Omaria - jest bezpieczniejszy w użyciu i skuteczniejszy niż najbardziej rozpowszechnione pochodne chininy. Jednak na ostateczne potwierdzenie tych wstępnych wyników trzeba będzie poczekać jeszcze rok.

Ponieważ nosicielem malarii są komary z rodzaju widliszków (Anopheles), w których zarodziec malarii przechodzi kluczowe etapy swego cyklu życiowego, m.in. zapłodnienie gamet (tj. komórek rozrodczych) uczeni od lat planują zastąpienie tych komarów genetycznie zmodyfikowanymi owadami, niezdolnymi przenosić pasożyta. Uodpornienie nosiciela na pasożyta przerwałoby bowiem łańcuch przenoszenia choroby na ludzi.

Zarodziec malarii wpływa negatywnie na żywotność i zdolność reprodukcji komarów naturalnie go przenoszących, naukowcy podejrzewają więc, że zmodyfikowane owady potrafiłyby wyprzeć ze środowiska komary "naturalne" - przenoszące malarię na ludzi.

Wśród licznych prób modyfikacji komarów jest m.in. próba stworzenia komara produkującego jad skorpiona, który, jak wykazał zespół Lourival Possaniego z Narodowego Autonomicznego Uniwersytetu Meksykańskiego w Cuernavaca, w ilościach niegroźnych dla człowieka może zablokować rozwój zarodźca malarii.

Possani, który bada związki izolowane ze skorpionów, odkrył niedawno, że toksyna skorpiona gatunku Pandinus imperator zawiera peptyd nazwany przez niego skorpiną (scorpine), który blokuje rozwój zarodźca malarii w hodowli.

Wizja wprowadzenie takich genetycznie zmodyfikowanych komarów do środowiska jest jednak odległa. Trzeba się bowiem upewnić, że gen, który uodporni komara na nosicielstwo malarii, nie przysporzy mu innych niekorzystnych dla ludzi cech.

Na razie podstawową metodą walki z epidemią malarii jest eliminacja widliszków ze środowiska przez osuszanie olbrzymich obszarów podmokłych, bagien, zamkniętych zbiorników wody, które sprzyjają rozmnażaniu się tych owadów. Podobnie stosowanie insektycydów, np. DDT, jest również popularną metodą kontroli namnażania się widliszków.

Jedne z najnowszych osiągnięć medycyny w zwalczaniu malarii była udana próba uwolnienia jednej z wysp Pacyfku, tj. Aneityum w archipelagu Vanuatu, od epidemii tej choroby. Okazało się, że intensywny program leczenia połączony z zaangażowaniem całej społeczności wyspy pomógł, w ciągu 6 lat, zlikwidować malarię na tym terenie.

Lekarze zastosowali na wyspie kombinację leków przeciwmalarycznych oraz dokonali oprysków wyspy za pomocą środków owadobójczych i wprowadzili do zbiorników wodnych na wyspie rybę odżywiającą się larwami, przenoszących zarodźca komarów.

Uczeni podkreślają, że choć bardzo istotnym czynnikiem ich sukcesu było odizolowanie wyspy od innych obszarów epidemii, to jednak malaria może zostać wyeliminowana w podobny sposób także z wielkich obszarów lądowych. Interwencja musi jednak objąć cały rejon jej rozprzestrzenienia, a ryzyko importu z zewnątrz musi być w pełni kontrolowane.

Uczeni cały czas mają nadzieję, że w przyszłości szczepionki blokujące przenoszenie się pierwotniaka na ludzi w połączeniu z środkami owadobójczymi będą głównymi metodami walki z malarią i być może pomogą ją wyeliminować.